poniedziałek, 18 maja 2015

Mam tę moc!

Usłyszałam ostatnio, że jestem nie do zajechania. No dobra, zostało to wypowiedziane w bardziej dosadny sposób, który jednak nie nadaje się do cytowania na blogu :-). Mimo wszystko coś w tym jest... Maj to zdecydowanie mój miesiąc. I choć tegoroczny nie należy do najcieplejszych staram się praktycznie każdą wolną chwilę wykorzystać na prace ogrodowe. Przesadzam, dosadzam, rozsadzam i ciągle mi mało! Przekłada się to niestety na znikomą częstotliwość blogowych wpisów. Dla przełamania takiego stanu rzeczy przygotowałam dziś prosty obiad z wykorzystaniem końcówki sezonu na bardzo popularny w Bieszczadach czosnek niedźwiedzi.

    
Pęczak z czosnkiem niedźwiedzim

Składniki:

- 200 g kaszy pęczak,
- duży pęczek liści czosnku niedźwiedziego,
- 40 g wędzonego sera (tartego),
- 1-2 łyżki klarowanego masła,
- 1 łyżka prażonego siemienia lnianego,
- sól i pieprz (do smaku).

Pęczak ugotować do miękkości w osolonej wodzie – odcedzić. Na klarowanym maśle krótko podsmażyć grubo posiekane liście czosnku niedźwiedziego, dodać pęczak i ser wędzony – wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Przed podaniem  posypać prażonym siemieniem lnianym.







  







niedziela, 26 kwietnia 2015

I jak tu nie spróbować!

Po lekturze "I jak tu nie biegać!" wiedziałam, że pozycja "I jak tu nie jeść!" stanie się absolutnym "must have" w moim księgozbiorze. Uwielbiam styl, w jakim Pani Beata opisuje rzeczywistość - tą biegową i tą kulinarną. Bez nadęcia, moralizatorskiego tonu, otarcia się o banał. Za to serwuje pozytywną energię w ilościach przemysłowych... Od razu przetestowałam przepis na domowy izotonik z dodatkiem nasion chia oraz zrobiłam przepyszne mleko migdałowe. Na pewno przygotuję też placki komosowo-cukiniowe, krem marchwiowo-mandarynkowy, imbirowo-kokosowe lody z czarnym sezamem i bezglutenowy chleb bananowy. A dzisiaj upiekłam brownie z czerwoną fasolą, które tak intensywnie pachniało orzechami, że zjedliśmy jeszcze ciepłe, nie zważając na trudności z jego pokrojeniem :-))).   


Brownie z czerwonej fasoli

Składniki:

- 1 szkl. czerwonej fasoli,
- ¼ szkl. mleka kokosowego,
- ¼ szkl. mleka migdałowego,
- ½ szkl. kakao,
- ½ szklanki ksylitolu (dałam cukier),
- ¼ szkl. roztopionego masła,
- ¼ szkl. wiórków kokosowych,
- ½ szkl. rozdrobnionych orzechów brazylijskich (dałam laskowe),
- 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej.

Namoczyć i ugotować fasolę albo wypłukać fasolę z puszki (użyłam puszkowanej). 
Piekarnik rozgrzać do temp. 180 st. C. W blenderze dokładnie zmiksować fasolę z mlekiem kokosowym i migdałowym. Połączyć z pozostałymi składnikami (już nie miksować). Całość wlać do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 30 min.  















A poniżej ostatni półmaraton, który solidnie mnie przeczołgał. Za to wszyscy zgodnie orzekli, że medal najładniejszy z dotychczas wybieganych:







środa, 8 kwietnia 2015

Kocham Cię bieganie moje

Gdybym miała określić, co sprawia mi bezwarunkową radość bez wahania wybrałabym bieganie. Nie wyobrażam już sobie życia bez regularnych treningów. W każdym razie moja głowa nie potrafiłaby bez nich właściwie funkcjonować. Uzależnienie??? Jeśli nawet, to mało inwazyjne i cudownie energetyzujące. Ponieważ w bieganiu najbardziej lubię być sama ze sobą, zawody zawsze mnie trochę usztywniają. Ale i pozytywnie nakręcają, dlatego od czasu do czasu staram się brać w nich udział. 10. PZU Półmaraton Warszawski na pewno zaliczę do udanych. Trasa płaska, szybka i przyjemna, więc rekord życiowy pobity o prawie 5 minut! Po ostatnich perypetiach z kolanami nie do końca w to wierzyłam, ale z pomocą przyszedł Osobisty Motywator, który skutecznie mnie zdopingował, za co po raz kolejny dziękuję :-). I za poczucie, że nadal mogę przesunąć sobie horyzont...      


Kilka fotek na trasie:









Tuż po przekroczeniu linii mety:



I kolejny piękny medal do kolekcji:




poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Święta last minute

Ponieważ mój kulinarny wkład w tegoroczne święta był wyjątkowo skromny (mama przygotowała wszystkie wielkanocne pyszności), z pewnym poślizgiem publikuję propozycję takiej oto świątecznej słodkości. Warto pokusić się o jej wykonanie, bo wygląda i smakuje ciekawie, co przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy może zainteresować osoby dotknięte chronicznym brakiem czasu...

* Przepis pochodzi z kwietniowego numeru „Moich smaków życia”.


Pianka jogurtowa
z pistacjami

 Składniki:

- 300 g biszkoptów,
- 100 g roztopionego masła,
- 500 g jogurtu greckiego,
- 200 g jogurtu naturalnego,
- 1/2 szkl. cukru,
- 2 łyżki soku pomarańczowego,
- 2 łyżki wody,
- 1 i 1/2 łyżki żelatyny,
- 1/2 szkl. posiekanych pistacji.

Biszkopty pokruszyć w malakserze, wymieszać z roztopionym masłem. Tortownicę o średnicy 25-26 cm wyłożyć papierem do pieczenia, dno wysypać masą biszkoptową, ugnieść łyżką - wstawić do lodówki na ok. 30 min.

W garnuszku podgrzać sok pomarańczowy, dodać cukier i mieszać aż się rozpuści. Żelatynę rozpuścić w wodzie, wlać do soku z cukrem - wymieszać do rozpuszczenia się żelatyny.

Jogurty połączyć ze sobą za pomocą trzepaczki, aż lekko się spienią. Dodać przestudzoną mieszankę z żelatyną - całość dobrze wymieszać. Wlać na spód biszkoptowy, wstawić do lodówki na min. 5 godzin. Przed podaniem posypać siekanymi pistacjami. 













sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołych świąt!

Kochani! Choć pogoda za oknem zdaje się przywoływać wspomnienia zupełnie innych świąt życzę Wam radosnej, pachnącej wiosną Wielkanocy. Wesołego świętowania i nie przejedzcie się za bardzo :))).



poniedziałek, 23 marca 2015

Wspólny mianownik

Co łączy jajka, maliny, chorizo i czarny sezam? Pozornie nic, a w praktyce tak wyglądała radosna wizja dzisiejszego poranka. Jajka w koszulkach podane na grzankach z rukolą. Zapewniam, że w tym szaleństwie jest metoda, jako że kwasowość malin fajnie zagrała z ostrą wędliną i płynnym żółtkiem... A teraz zmykam na trening, bo przede mną ostatnia prosta w przygotowaniach do niedzielnej, warszawskiej połówki. Jest moc!!!


Jajka w koszulkach z malinami,
chorizo i czarnym sezamem

Składniki:

- 2 jajka,
- 2 plastry chorizo,
- 4 kromki chleba tostowego,
- kilka świeżych malin,
- kilka listków rukoli,
- ½ łyżeczki czarnego sezamu,
- sól i świeżo mielony pieprz.

Ugotować jajka w koszulkach, każde zahartować w miseczce z zimną wodą. Ułożyć na tostach z rukolą i chorizo, oprószyć solą i świeżo zmielonym pierzem. Dodać maliny i czarny sezam, każdą porcję przykryć kolejnym tostem. Podawać bezpośrednio po przygotowaniu.















czwartek, 19 lutego 2015

Trudne dni

Nie biegam już czwarty dzień. Dramat!!! Nie biegam, bo trwa akcja odciążania kolana, które zbuntowało się od nadmiaru kilometrów. Chciałam za szybko i za dużo, więc los pokarał mnie bezlitośnie pokazując miejsce w szeregu... Wiedziałam, że w okolicach czwartku z powodu "niebiegania" będę nieznośna dla otoczenia, więc dobrze się stało, że dzisiaj mam dzień wolny. Żeby zająć czymś niepokorne myśli skupiłam się na przygotowaniu takiego oto obiadu. Bataty, mango, papryczka chili, imbir i kolendra – mega smak i kolorystyka! A później nie pozostaje mi nic innego jak spędzić wieczór z genialnym Murakamim, w towarzystwie „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” :))).

  
Frytki z batatów
z dipem z mango, marynowanego imbiru
i świeżej kolendry

Składniki:

Frytki:
- 3 bataty,
- 1 ząbek czosnku,
- 2-3 łyżki oleju,
- 1-2 łyżki suszonego tymianku,
- sól i pieprz (do smaku).

Dip:
- 1 dojrzałe mango,
- ½ papryczki chili,
- ½ pęczka kolendry,
- 2-3 łyżki marynowanego imbiru,
- ½ łyżeczki kurkumy,
- sól i pieprz (do smaku).

Bataty obrać, pokroić na frytki, włożyć do miski, wycisnąć czosnek, dodać tymianek i olej, doprawić solą i pieprzem – wymieszać. Wysypać na wyłożoną papierem pergaminowym blachę. Piec w 190 st. ok. 20-25 min. do pożądanej chrupkości frytek (w trakcie pieczenia kilkakrotnie przemieszać).

Mango obrać, zblendować, dodać posiekaną papryczkę chili, marynowany imbir, kolendrę i kurkumę. Doprawić do smaku solą i pieprzem.