niedziela, 26 stycznia 2014

Na rozgrzewkę

Ale mrozik! Sorry taki mamy klimat, jak genialnie orzekła pani minister :) Nie zrażona drastycznym spadkiem temperatury wyszłam wczoraj pobiegać. Gdzieś w połowie trasy nieco zwątpiłam, bo smagające po twarzy drobinki lodu mocno dawały się we znaki. Do tego kopny śnieg utrudniał poruszanie. Tempo, a w zasadzie jego brak okrutnie mnie zmęczyło. Jednak miny przechodniów w stylu „jak można biegać w taką pogodę???” – BEZCENNE... A dziś zamarzyłam o grzańcu. Oczywiście bezalkoholowym. Zresztą jako posiadaczka tzw. słabej głowy staram się unikać mocnych trunków. Gwarantuję, że wariant bez procentów rozgrzewa równie skutecznie jak tradycyjny, a jest od niego o wiele zdrowszy. 

 
Grzaniec bezalkoholowy 

Składniki:
 
- 500 g jabłek,
- 500 g świeżego ananasa,
- 3-4 cm kawałek świeżego imbiru,
- 1 cytryna,
- 1 laska cynamonu,
- 2-3 gwiazdki anyżu,
- 1 łyżeczka goździków,
- 1 łyżeczka ziaren kolendry,
- 1 łyżeczka cynamonu,
- szczypta pieprzu Cayenne,
- 150 ml soku malinowego.

Sparzoną cytrynę i obrany imbir pokroić w plastry. Włożyć do garnka z pokrojonymi na kawałki jabłkami, ananasem, laską cynamonu i pozostałymi przyprawami – zalać wodą do poziomu zakrywającego owoce. Gotować pod przykryciem przez ok. 20 min. Zdjąć z ognia i odstawić na kilka minut. Dodać sok malinowy, podawać bezpośrednio po przygotowaniu.  










A poniżej zima przedwieczorną porą:


piątek, 24 stycznia 2014

Pokaż mi śniegi

Ubiegły weekend? Bardzo udany za sprawą Przeglądu Filmów Górskich. Ciekawi ludzie, cudne zdjęcia i masa pozytywnej energii. Do tego zima przypomniała sobie o Bieszczadach i co nieco przymroziła. To dobrze, bo w końcu będę mogła poczuć "pod stopami" śnieg na Połoninach. I po raz kolejny przekonać się, że z góry widać lepiej, a pod górę ciągnie ciekawość i pasja...


Gofry z kremem kokosowym 
Składniki:

Gofry:
- 500 ml mleka,
- 1 jajko,
- 250 g mąki,
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1 łyżka cukru,
- szczypta soli.

Wszystkie składniki wymieszać na jednolitą masę o konsystencji gęstszej niż ciasto naleśnikowe - odstawić na 10-15 min. Po tym czasie smażyć na rozgrzanej gofrownicy.

Krem kokosowy:
- 200 g ricotty,
- 200 ml śmietanki 30 %,
- 4 łyżki wiórków kokosowych,
- 1 łyżka cukru pudru.

Śmietankę ubić na sztywno, delikatnie połączyć z ricottą, wiórkami i cukrem. Przed podaniem schłodzić w lodówce.

*Z podanej ilości składników wyszło mi 10 gofrów. 
*Dla przełamania słodkości kremu gofry podałam z odrobiną kwaskowatego dżemu z czarnej porzeczki.









  

niedziela, 12 stycznia 2014

Gra smaków

Lubię łączyć produkty, które na pierwszy rzut oka nie nadają się do jednoczesnego zastosowania. Ponieważ zamierzam częściej sięgać po świeże koktajle, dziś moja ukochana rukola w owocowym towarzystwie. Ostrzegam, że specyficzny smak rukoli jest mocno wyczuwalny, więc taka propozycja nie każdemu przypadnie do gustu. Jak dla mnie super, no i te witaminki... A tak przy okazji, może znacie skuteczny sposób na kreta-psychopatę, który od kilku tygodni bezkarnie dewastuje mi trawnik? 


Koktajl z rukolą, mango i pomarańczą 

Składniki:

- duża garść rukoli,
- 3-4 obrane i wypestkowane pomarańcze,
- 1 obrane i wypestkowane mango,
- 1 obrana i wypestkowana cytryna,
- 300 ml wody mineralnej (niegazowanej),
- szczypta pieprzu Cayenne.

Wszystkie składniki zmiksować na jednolitą konsystencję. Podawać bezpośrednio po przygotowaniu.

*Dla złagodzenia gorzkiego smaku rukoli koktajl można dosłodzić miodem.  















niedziela, 5 stycznia 2014

Nowe otwarcie

Mam nadzieję, że okres świąteczno-sylwestrowy okazał się satysfakcjonujący i początek roku przywitaliście z entuzjazmem. Ze swej strony obiecuję w miarę regularnie publikować na blogu kolejne kulinarne szaleństwa, które przyjdą mi do głowy. Na styczniowy rozruch polecam pikantną zupę melonową. Powstała tylko dlatego, że nie miałam wszystkich składników potrzebnych do przygotowania koktajlu. Smakowała obłędnie i w rezultacie dobrze się stało, że ich zabrakło.


Zupa melonowa
z zielonym pieprzem

Składniki:
 
- 700 g miąższu melona,
- 70 g cebuli,
- 1 ząbek czosnku,
- kawałek świeżego imbiru,
- kawałek papryczki chili,
- 1 l bulionu warzywnego,
- 400 ml mleka kokosowego,
- 2-3 łyżki masła klarowanego,
- 1 łyżka ziaren zielonego pieprzu,
- sól (do smaku).

Posiekaną cebulę, czosnek, imbir i papryczkę chili zeszklić na klarowanym maśle. Dodać ziarna pieprzu i pokrojonego w kawałki melona - krótko podsmażyć. Przełożyć do garnka, zalać bulionem warzywnym, gotować pod przykryciem ok. 15 min. Dodać mleko kokosowe i zagotować. Zupę zmiksować, doprawić do smaku solą i dodatkową porcją świeżo zmielonego zielonego pieprzu.

*Zupę podałam z naleśnikowo-chrzanowymi roladkami.










wtorek, 24 grudnia 2013

All I want for Christmas

Z okazji nadchodzących świąt życzę wszystkim odwiedzającym mojego bloga minimum stresu, maksimum miłości i tyle samo świątecznej radości… Wesołego świętowania!


sobota, 7 grudnia 2013

Ukraińskie sentymenty

Daleka jestem od zamieszczania na blogu wpisów natury politycznej, ale ostatnie wydarzenia w Kijowie skłaniają do refleksji. Mieszkam w takim miejscu, że do najbliższego przejścia granicznego z Ukrainą mam zaledwie kilkanaście kilometrów. Odległość do Lwowa jest mniej więcej taka sama, jak do Krakowa. Zresztą Lwów to dla mnie taki Mały Kraków. Może trochę zaniedbany, zabiedzony, z trudnymi warunkami sanitarnymi (problemy z bieżącą wodą), ale wciąż zachwycający zabytkami. Kilka lat temu byłam też na kijowskim Majdanie. Robi niesamowite wrażenie w dzień powszedni, a co dopiero wypełniony manifestującymi na mrozie ludźmi. Trzymam kciuki za Ukraińców licząc na pokojowe zakończenie fali protestów. A ponieważ mam w sobie domieszkę ukraińskiej krwi, dziś wigilijne danie kuchni wschodniej. Kutia babci ma postać naszpikowanej bakaliami zupy. Wprawdzie jemy ją tylko raz w roku, ale tym razem dla potrzeb bloga zrobiłam mały wyjątek.


Kutia wigilijna

Składniki:
 
- 200 g pszenicy,
- 200 g maku,
- 150 g rodzynek,
- 100 g orzechów włoskich,
- 100 g orzechów laskowych,
- 100 g migdałów,
- miód naturalny (do smaku).

Pszenicę dokładnie przebrać oddzielając ziarna od plew, przepłukać. Zalać wodą do poziomu 3 litrów, odstawić na noc. Następnego dnia ugotować do miękkości w wodzie, w której moczyło się ziarno (odszumować w trakcie gotowania, a po ugotowaniu nie odcedzać).
Mak utrzeć do białości z kilkoma łyżkami wrzącej wody, wymieszać z gorącą pszenicą. Dodać rodzynki oraz pozostałe posiekane bakalie. Całość dokładnie wymieszać doprawiając do smaku dużą ilością miodu.

*Kutia powinna być dość słodka.













A poniżej moja wersja świątecznych klimatów: