czwartek, 20 lipca 2017

Wciąż tyle gór do zdobycia

Ubiegły weekend to krótki, lecz intensywny wypad w Tatry. Żałuję, że nie mieszkam bliżej, bo uwielbiam tu być nawet wtedy, gdy prognozy pogody wydają się mało optymistyczne (podobnie jak podczas ubiegłorocznego wejścia na Krzyżne zanosiło się na zimne, mokre, burzowe dreptanie). Dobry duch gór okazał się jednak nader łaskawy i tylko chwilami strach było patrzeć w niebo...










Dzień pierwszy. Do przejścia trasa 16 km według następującego planu: ruszamy z Kuźnic w kierunku Hali Gąsienicowej, potem Czarny Staw Gąsienicowy, Przełęcz Karb, zejście do Doliny Zielonych Stawów Gąsienicowych, przerwa regeneracyjna w "Murowańcu" (ostatnim razem szarlotka palce lizać :-))), powrót do Kuźnic, nocleg w Kościelisku.

Byłam bardzo ciekawa Czarnego Stawu Gąsienicowego, który po dotarciu na miejsce klimatycznie tonął w chmurach. Dopiero w trakcie podejścia pod Karb zaczął przed nami odsłaniać swoje oblicze. Cudny widok z góry...   






















 


Rzut oka na Kościelec i czas schodzić w Dolinę Zielonych Stawów Gąsienicowych. Mimo piarżystego podłoża teren okazał się całkiem przyjemny do wędrowania, więc droga do "Murowańca" minęła nam błyskawicznie.   











Kolejny dzień, nieśmiałe promienie słońca o poranku i 17,5 km do zrobienia. Znów startujemy z Kuźnic, potem Kasprowy Wierch i spacerek granią graniczną przez Suche Czuby po Przełęcz Kondracką. Widoki tak piękne - zarówno po stronie polskiej, jaki i słowackiej, - że trudno zdecydować się, gdzie patrzeć. Po lewej pochmurny Krywań, po prawej zamglony Giewont, czyli pełen egalitaryzm... 


W niektórych miejscach trasa eksponowana, wymagająca użycia rąk, ale zupełnie przyzwoita i do przejścia. Udało nam się nawet zobaczyć kozice.  






































  

Chwila przerwy na Przełęczy pod Kopą Kondracką, którą zdobyłam kiedyś w ramach wypadu na Czerwone Wierchy (bardzo malownicza trasa, szczególnie jesienią). Następnie zejście na Halę Kondratową, gdzie obowiązkowa zupa pomidorowa, równie smaczna jak w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów. Potem spacerkiem w kierunku Kuźnic i nocny powrót do domu. Kolejny cel górski zrealizowany z nawiązką, kolejne wciąż przede mną...
 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz